Translate

sobota, 28 lutego 2015

Łupież jak sobie z nim radzić domowymi sposobami?

Łupież w niewielkich ilościach pojawia się od czasu do czasu u każdego i nie sygnalizuje żadnych problemów, ponieważ łuszczenie i obumieranie naskórka są naturalnymi procesami. Gdy jednak pojawia się on w dużych ilościach powinniśmy się zastanowić czy nie ma on podłoża chorobowego. Ze względów estetycznych często szukamy jakichś środków zapobiegających łupieżowi, szampony takie nie zawsze spełniają nasze oczekiwania i często również cena takiego szamponu jest wyższa, może więc warto spróbować mikstury, którą za niewielkie pieniądze możemy zrobić sami w domu?
Oto przepis: 
Łyżkę stołową posiekanej pokrzywy zalać wrzątkiem. Lekko rozmącone białko jaja kurzego połączyć z 2 łyżkami łagodnego szamponu, i naparem z pokrzywy. taką miksturą myć włosy. Dodatkowo czesać włosy grzebieniem zamoczonym w wodzie z octem jabłkowym najlepiej rano i wieczorem.. Dobrym sposobem na pozbycie się łupieżu jest częsty masaż skóry głowy oraz szczotkowanie włosów, dzięki czemu uwalniają się substancje natłuszczające włosy
zBLOGowani.pl

piątek, 27 lutego 2015

Czy rodzice powinni pomagać dzieciom odrabiać zadania domowe?

To pytanie zadają sobie prawie wszyscy rodzice. Dzisiaj napiszę jak wyglądała sprawa odrabiania zadań domowych i nauki u mnie w domu gdy byłam dzieckiem oraz jak sobie z tym poradziłam będąc rodzicem. W moim domu rodzinnym sprawa wyglądała następująco: gdy chodziłam do szkoły mój ojciec pracował na utrzymanie naszej rodziny i często zostawał w pracy po godzinach, więc niewiele miał czasu na dokładne przyglądanie się temu co robię, natomiast moja mama w tym czasie nie pracowała i pod tym względem bardzo mi pomagała. Pilnowała abym miała zadania odrobione, aby zeszyty dobrze wyglądały, a gdy sobie z czymś nie radziłam chociaż byłam zdolna ale trochę leniwa to mama pomagała. Pomagała mi w rysunkach, czego faktycznie nie umiałam i nie umiem i nie lubię do dzisiejszego dnia. Zdarzyło się, że całą pracę wykonała za mnie więc po co miałam się wysilać. Podobnie było z wypracowaniami z j. polskiego, owszem sprawiały mi one trudności ale jak się czegoś nauczyć jak się tego nie ćwiczy. Z pozostałymi przedmiotami nie miałam raczej problemów, chociaż w pewnym momencie w ogóle nie chciało mi się uczyć i miałam zagrożenie oceną niedostateczną na półrocze, więc z pomocą mojej mamy, która mnie strasznie wtedy pilnowała i z wszystkiego pytała szybko wszystko pozaliczałam. Od tego czasu bardzo się pilnowałam, a że nauka nie przychodziła mi z jakimś strasznie dużym trudem, więc nie było problemu. Wtedy też nie potrafiłam uwierzyć, w to że mogłabym pójść do liceum czy na studia bo przecież nie dam rady. 
Wyciągnęłam z tego wnioski i będąc rodzicem przyjęłam zupełnie inną strategię niż moja mama.
Jak już niejednokrotnie pisałam mam czwórkę dzieci i jak wiadomo każde jest inne. Najstarsza córka uwielbiała się uczyć zawsze trzymała się w czołówce klasowych uczniów więc nie było  problemu. Zawsze rozmawiałam z dziećmi  na  temat nauki  i tłumaczyłam im, że ucząc się pracują na własną przyszłość i że uczą się dla siebie. Kiedy średnia córka zaczęła mieć problemy w szkole i chciałam aby siadała do nauki ona broniła się moimi słowami "przecież uczę się dla siebie" i cóż mogłam wtedy zrobić? W zasadzie nic, bo nawet gdy kazałam jej się uczyć to owszem ona siadała nad książkami, i niby się uczyła, ale efektów nie było widać, dopiero po czasie przyznała mi się że pod książką miała drugą ciekawszą. Zawsze jednak gdy dochodziło do kryzysowych sytuacji sama brała się za naukę. W czasie gdy moje starsze córki się jeszcze uczyły a ja zaczęłam chorować doszłam do wniosku, że fizycznie będę miała problem pracować więc trzeba zacząć coś zrobić ze swoim życiem poszłam do liceum i ukończyłam studia. Wtedy moja średnia córka chyba zrozumiała, że faktycznie uczy się dla siebie i ze warto coś w tym kierunku zrobić. Ukończyła liceum, zdała maturę i zaczęła również myśleć o studiach. No tak ale to nie wszystko syn zawsze dobrze się uczył, ja tylko czujnie zawsze wszystkich pytałam czy mają zadania odrobione, plecaki spakowane. Syn odpowiadał że tak, ale jak się potem okazało niestety mój syn przez jakiś czas nie odrabiał zadań domowych a uwag nie miał jak mi pokazać bo do szkoły nie przynosił zeszytu bo niby zapomniał. Ja jednak często przechodziłam obok szkoły i w pewnym momencie zatrzymała mnie nauczycielka syna i przekazała mi tę niemiłą dla mnie wiadomość. Większość rodziców w tym momencie by się zawstydziła i rozzłościła, ja jednak spokojnie poprosiłam nauczycielkę żeby po każdej lekcji mój syn podchodził do niej z ćwiczeniami w których musiał zaznaczyć zadanie i Pani to podpisywała. Wyobraźcie sobie jak można czuć się w takiej sytuacji, ale ja nie zrobiłam mu na złość, po prostu poniósł naturalne konsekwencje swoich działań. Od tego czasu nie zdarzyło się aby kiedykolwiek mój syn nie miał odrobionego zadania. Z najmłodszą córką nie mam żadnego problemu, wprawdzie twierdzi że nie lubi się uczyć ale przynosi bardzo dobre oceny, nie muszę jej przypominać o zadaniach, czy innych obowiązkach szkolnych. Zawsze jednak staram się motywować dzieci do nauki, ale o motywacji do nauki zapewne napisze oddzielny post. Wyciągając wnioski z tego co napisałam o sobie i o swoich dzieciach i opierając się na obserwacjach znajomych mogę śmiało powiedzieć, że na pewno nie można wyręczać dzieci w  odrabianiu zadań domowych, ale niewątpliwie należy zachować czujność i wyciągać konsekwencje, to o wiele szybciej dociera. Ważnym jest również aby zawsze znaleźć coś za co możemy dziecko pochwalić, np: za to ze dziecko włożyło w napisanie wypracowania dużo trudu i że tekst jest dobry, zamiast skupiać się na tym ile błędów i jakich zrobiło. Owszem tego nie można pomijać, ale zamiast krytykować to na koniec można dziecku tylko powiedzieć jakie błędy powinno poprawić, bo wtedy będzie dobrze, a następnym razem na pewno pójdzie lepiej. 

Jak zaoszczędzić na jedzeniu?

Do napisania  artykułu "Jak zaoszczędzić na jedzeniu?" zabierałam się już od dłuższego czasu, ale niestety musiałam to sobie dokładnie wszystko poukładać. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo ważny temat, który warto podjąć, no bo cóż zrobić kiedy mamy bardzo ograniczone środki na życie? Kiedy usłyszałam przysłowie  "jemy po to żeby żyć, a nie żyjemy po to żeby jeść",bardzo mi się ono spodobało, miałam jednak świadomość tego, że abyśmy byli zdrowi to jednak  w naszej diecie nie może niczego zabraknąć. Niestety często słyszę od ludzi, że nie wystarczy już na owoce czy warzywa.  Mając czwórkę dzieci i bardzo niskie dochody musiałam nauczyć się szukać oszczędności gdzie tylko się da. Z moich obserwacji wynika co niestety jest potwierdzone badaniami, że w naszym kraju wyrzuca się bardzo dużo jedzenia, co szczególnie widać po świętach. W artykule tym nie będę nikogo namawiała do tego żeby jeść mniej bo to nie o to chodzi. Na początku powinniśmy się dobrze zastanowić nad tym aby nie marnować jedzenia, to znaczy kupować tyle ile jesteśmy w stanie zjeść. No tak zaraz ktoś może mi powiedzieć no ale skąd ja to mam wiedzieć? Przecież jednego dnia mam większy apetyt a innego mniejszy, a czasem po prostu zjadam coś na szybko na mieście. No właśnie ja aby zaoszczędzić unikam szybkich dań na mieście i to z wielu powodów, bo są niezdrowe i drogie. Co nie znaczy, że w ogóle nigdy nie możemy zjeść nic na mieście. Ja wpadłam na taki pomysł, że np raz na kwartał a czasem na miesiąc wraz z rodziną robimy wypad np: do uwielbianego przez dzieci McDonalda, czasem robimy to np: z okazji dnia dziecka, a czasem po prostu jako nagrodę dla dzieciaków. Oszczędzam wtedy na prezentach a dzieciaki są i tak wniebowzięte, one nie potrzebują jakichś drogich prezentów, dostają to co lubią a przy okazji czas spędzony z rodziną co jest bardzo ważne dla nas wszystkich. Staram się robić jadłospis na cały miesiąc bo tak mi jest wygodnie, ale Ty możesz go zrobić na tydzień czy nawet na krótszy czas jak Ci wygodnie, chodzi o to aby nie kupować nieprzemyślanych rzeczy. Gdy zrobisz jadłospis i do tego zrobisz listę zakupów to nie będziesz musiała co chwilę latać po sklepach bo czegoś jeszcze zapomniałaś więc w ten sposób zaoszczędzisz i czas i pieniądze. Ja zawsze kupowałam dużo pieczywa z racji tego że jest nas sześcioro i nie da się przewidzieć ile kto zje kromek chleba czy bułek. Nigdy jednak nie wyrzucałam jedzenia, gdy został chleb to od czasu do czasu robiłam zupę bardzo popularną na Śląsku wodzionkę, lub tosty. Nie muszę wtedy kupować chleba tostowego ale też nie wyrzucam niepotrzebnie pieczywa. 
Wiele rzeczy warto jednak kupować w mniejszych ilościach, choć jeśli jest duża rodzina to faktycznie za większe opakowania często płaci się mniej, jednak nie zawsze sprawdzajmy cenę nie za opakowanie ale np: za kilogram. Musimy się więc dobrze zastanowić co nam się lepiej opłaca. Kolejną rzeczą jest sprawdzenie cen w różnych sklepach, często nie zwracamy na to uwagi i wydaje nam się ze jeśli dana rzecz jest w innym sklepie tańsza o 10 groszy to przecież nie polecę tak daleko bo nie warto. Wierz mi, że jednak warto, bo kupując kilka rzeczy i przeliczając to np: na miesiąc czy nawet rok to ukaże nam się pokaźna sumka (wiem bo sama to sprawdziłam).
Następną rzeczą jaką mogę polecić to gdy zostają nam w lodówce różne resztki z którymi nie wiemy co mamy zrobić to możemy poeksperymentować i robić różnego rodzaju surówki czy sałatki, a jeśli nie chcecie sami eksperymentować to można sięgnąć do internetu i tu na pewno znajdziemy jakieś podstawowe przepisy a reszta zależy od naszej fantazji i smaku. Ja jeszcze oszczędzam w ten sposób że np: zupy gotuję na dwa dni oszczędzam wtedy gaz potrzebny do gotowania i czas. Niestety nie każdy lubi jeść codziennie tę samą zupę, no ale od czego są lodówki, jak dziś zjemy część to drugą wkładam do lodówki i na następny dzień gotuję inny obiad a na kolejny mam już gotową zupę. 
Ten artykuł miał być o tym jak zaoszczędzić na jedzeniu a przy okazji oszczędzasz czas, który można przeznaczyć na bycie z rodziną, co w dzisiejszym zabieganym świecie jest bardzo ważne dla tworzenia i pielęgnowania więzi rodzinnych. Jeśli interesuje Cię gdzie jeszcze można znaleźć oszczędności to przeczytaj również: 
 http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/jak-zaoszczedzic-na-pradzie.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/01/oszczedzanie_31.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/oszczedzanie-jak-to-sie-zaczeo-cz2.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/jak-zaoszczedzic-na-wodzie.html