Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady finansowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady finansowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

Jak zaoszczędzić na telefonie ?

Właśnie dziś kupując starter do telefonu dla mojej 11- letniej córki, pomyślałam, że dobrze byłoby napisać post na temat rachunków telefonicznych. W dobie XXI wieku już nie sposób obejść się bez telefonu. Prawie wszyscy mamy komórki czy smartfony, telefony stacjonarne czy jeszcze inne telefony internetowe. Ja za rachunki dla mnie mojego męża i 2 moich młodszych dzieci ( starsze opłacają telefon same) płacę miesięcznie około 50 złotych. Z tego co wiem to większość moich znajomych płaci taki abonament dla jednej osoby. U mnie wygląda to następująco: Ja mam taryfę Yes, w której rozmowy kosztują 29 groszy za minutę, smsy 15 groszy, mms 20 groszy do wszystkich sieci. Skorzystałam z promocji konto ważne przez rok i doładowałam konto kwotą 200 zł do tego otrzymałam 30 zł gratis, korzystam również z promocji " nielimitowane rozmowy w Orange" za taki pakiet płacę 10 zł miesięcznie. Mój mąż korzysta z taryfy Nowe Orange Go doładowuje konto 2 razy w roku kartą za 100 zł do tego otrzymuje po 10 zł gratis. Rozmowy w tej taryfie kosztują w sieci i na stacjonarne po 20 groszy, smsy 1 grosz, mmsy- 2 grosze, natomiast poza sieć odpowiednio:
rozmowy - 29 groszy, smsy - 18 groszy i mmsy- 30 groszy. Moim dzieciakom doładowuję miesięcznie kartą o nominale 5 zł.  Gdy ktoś z rodziny chce ze mną pogadać albo ma jakąś sprawę daje sygnał a ja po prostu oddzwaniam. Gdy zamawialiśmy usługi internetowe i telewizyjne to w pakiecie otrzymaliśmy również 240 minut do wszystkich sieci oraz do niektórych krajów za granicę. Do tego posiadamy skype. Więc wszystkie sprawy instytucjonalne i inne poza sieć wykorzystujemy z telefonu stacjonarnego. Z przyjaciółmi z poza sieci rozmawiamy przez skype. W ten sposób udaje nam się zaoszczędzić wydaje mi się sporą sumkę. Policzmy zatem opłaty na rok:
Moja karta                                             200 zł
Męża karta 2x 100 zł                             200 zł
2 karty dzieci 12x 10 zł                         120 zł
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
razem:                                                    520 zł
 co daje nam miesięcznie niecałe 45 zł.


Gdybyśmy wszyscy korzystali z abonamentu możliwie najniższego to wyglądałby to tak:
Mój abonament 12x 29,99                 ok. 360 zł
Męża abonament 12x 29,99               ok: 360 zł
abonament dla syna 12x 9,99             ok: 120 zł
abonament dla córki 12x 9,99            ok: 120 zł
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
razem:                                                       960 zł
to daje nam miesięcznie ok: 80 zł.


 Miesięcznie więc oszczędzam około 35 zł może to niewiele, ale już licząc w skali roku oszczędności wynoszą ok 440 zł.

Moim zdaniem warto się nad tym zastanowić, owszem, ktoś może powiedzieć że przecież nie możemy na wszystkim oszczędzać, no i jeśli ktoś ma na tyle, ze nie musi się o nic martwić to niech daje zarobić firmom telekomunikacyjnym, ale jeśli ktoś na przykład boryka się z długami to moim zdaniem taka opcja jest bardzo optymalna.
Jeśli macie jakieś swoje pomysły lub macie jeszcze niższe rachunki to proszę piszcie w komentarzach, bo jestem ciekawa jak to u was wygląda.

piątek, 27 lutego 2015

Jak zaoszczędzić na jedzeniu?

Do napisania  artykułu "Jak zaoszczędzić na jedzeniu?" zabierałam się już od dłuższego czasu, ale niestety musiałam to sobie dokładnie wszystko poukładać. Wydaje mi się jednak, że jest to bardzo ważny temat, który warto podjąć, no bo cóż zrobić kiedy mamy bardzo ograniczone środki na życie? Kiedy usłyszałam przysłowie  "jemy po to żeby żyć, a nie żyjemy po to żeby jeść",bardzo mi się ono spodobało, miałam jednak świadomość tego, że abyśmy byli zdrowi to jednak  w naszej diecie nie może niczego zabraknąć. Niestety często słyszę od ludzi, że nie wystarczy już na owoce czy warzywa.  Mając czwórkę dzieci i bardzo niskie dochody musiałam nauczyć się szukać oszczędności gdzie tylko się da. Z moich obserwacji wynika co niestety jest potwierdzone badaniami, że w naszym kraju wyrzuca się bardzo dużo jedzenia, co szczególnie widać po świętach. W artykule tym nie będę nikogo namawiała do tego żeby jeść mniej bo to nie o to chodzi. Na początku powinniśmy się dobrze zastanowić nad tym aby nie marnować jedzenia, to znaczy kupować tyle ile jesteśmy w stanie zjeść. No tak zaraz ktoś może mi powiedzieć no ale skąd ja to mam wiedzieć? Przecież jednego dnia mam większy apetyt a innego mniejszy, a czasem po prostu zjadam coś na szybko na mieście. No właśnie ja aby zaoszczędzić unikam szybkich dań na mieście i to z wielu powodów, bo są niezdrowe i drogie. Co nie znaczy, że w ogóle nigdy nie możemy zjeść nic na mieście. Ja wpadłam na taki pomysł, że np raz na kwartał a czasem na miesiąc wraz z rodziną robimy wypad np: do uwielbianego przez dzieci McDonalda, czasem robimy to np: z okazji dnia dziecka, a czasem po prostu jako nagrodę dla dzieciaków. Oszczędzam wtedy na prezentach a dzieciaki są i tak wniebowzięte, one nie potrzebują jakichś drogich prezentów, dostają to co lubią a przy okazji czas spędzony z rodziną co jest bardzo ważne dla nas wszystkich. Staram się robić jadłospis na cały miesiąc bo tak mi jest wygodnie, ale Ty możesz go zrobić na tydzień czy nawet na krótszy czas jak Ci wygodnie, chodzi o to aby nie kupować nieprzemyślanych rzeczy. Gdy zrobisz jadłospis i do tego zrobisz listę zakupów to nie będziesz musiała co chwilę latać po sklepach bo czegoś jeszcze zapomniałaś więc w ten sposób zaoszczędzisz i czas i pieniądze. Ja zawsze kupowałam dużo pieczywa z racji tego że jest nas sześcioro i nie da się przewidzieć ile kto zje kromek chleba czy bułek. Nigdy jednak nie wyrzucałam jedzenia, gdy został chleb to od czasu do czasu robiłam zupę bardzo popularną na Śląsku wodzionkę, lub tosty. Nie muszę wtedy kupować chleba tostowego ale też nie wyrzucam niepotrzebnie pieczywa. 
Wiele rzeczy warto jednak kupować w mniejszych ilościach, choć jeśli jest duża rodzina to faktycznie za większe opakowania często płaci się mniej, jednak nie zawsze sprawdzajmy cenę nie za opakowanie ale np: za kilogram. Musimy się więc dobrze zastanowić co nam się lepiej opłaca. Kolejną rzeczą jest sprawdzenie cen w różnych sklepach, często nie zwracamy na to uwagi i wydaje nam się ze jeśli dana rzecz jest w innym sklepie tańsza o 10 groszy to przecież nie polecę tak daleko bo nie warto. Wierz mi, że jednak warto, bo kupując kilka rzeczy i przeliczając to np: na miesiąc czy nawet rok to ukaże nam się pokaźna sumka (wiem bo sama to sprawdziłam).
Następną rzeczą jaką mogę polecić to gdy zostają nam w lodówce różne resztki z którymi nie wiemy co mamy zrobić to możemy poeksperymentować i robić różnego rodzaju surówki czy sałatki, a jeśli nie chcecie sami eksperymentować to można sięgnąć do internetu i tu na pewno znajdziemy jakieś podstawowe przepisy a reszta zależy od naszej fantazji i smaku. Ja jeszcze oszczędzam w ten sposób że np: zupy gotuję na dwa dni oszczędzam wtedy gaz potrzebny do gotowania i czas. Niestety nie każdy lubi jeść codziennie tę samą zupę, no ale od czego są lodówki, jak dziś zjemy część to drugą wkładam do lodówki i na następny dzień gotuję inny obiad a na kolejny mam już gotową zupę. 
Ten artykuł miał być o tym jak zaoszczędzić na jedzeniu a przy okazji oszczędzasz czas, który można przeznaczyć na bycie z rodziną, co w dzisiejszym zabieganym świecie jest bardzo ważne dla tworzenia i pielęgnowania więzi rodzinnych. Jeśli interesuje Cię gdzie jeszcze można znaleźć oszczędności to przeczytaj również: 
 http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/jak-zaoszczedzic-na-pradzie.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/01/oszczedzanie_31.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/oszczedzanie-jak-to-sie-zaczeo-cz2.html
http://zaradnamama77.blogspot.com/2014/02/jak-zaoszczedzic-na-wodzie.html

piątek, 30 maja 2014

Uzależnienie od kupowania

Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważny problem: uzależnienia od kupowania. Jest to chyba jeden z poważniejszych problemów, który może dotknąć każdego z nas. Codziennie robimy zakupy, bo przecież musimy coś jeść, w coś się ubrać itd. Przeceny, promocje, ostatnie dni wyprzedaży to kusząca codzienność. Często narzekamy ze brakuje nam pieniędzy na podstawowe potrzeby, że nie wystarcza nam pieniędzy od wypłaty do wypłaty, ale czy zastanawiamy się nad tym czy wszystkie rzeczy przez nas kupowane są nam naprawdę niezbędne? Szczególnie gdy borykamy się z problemami finansowymi powinniśmy się nad tym zastanowić, ale nie tylko. Wydaje mi się że uzależnienie od kupowania jest o wiele trudniejszym nałogiem np. od alkoholizmu czy hazardu. Przecież można przestać pić, można przestać grać ale kupować niestety nie przestaniemy, nie ma takiej możliwości. Cóż więc możemy zrobić?
Często zdarza się że widzimy jakieś promocje czy przeceny i wydaje nam się że dana rzecz jest nam potrzebna, kupujemy pod wpływem chwili, a gdy przychodzimy do domu okazuje się że jest to towar całkowicie zbędny. Często widzimy jakieś drobiazgi w stylu "wszystko po 2 złote" i wydaje nam się że 2 złote to przecież nie pieniądz a dana rzecz nam się może kiedyś przydać. Jeśli prowadzimy budżet domowy zapewne jesteśmy w stanie wyłapać takie wydatki, które niewątpliwie na przełomie miesiąca urosną do pokaźnej sumki, ale jeśli takiego budżetu nie prowadzimy to nawet sobie z tego nie zdajemy sprawy. Poza chwilą przyjemności ze zrobienia zakupu często pojawiają się wyrzuty sumienia i refleksja czy na pewno jest mi to potrzebne? czy mnie na to stać?
Często w ten sposób nakręca się spirala zadłużenia. Pojawiają się sytuacje w których nie mamy pieniędzy aby opłacić rachunki za media, zaczynamy korzystać z pożyczek i koło się zamyka.
W uzależnieniu od kupowania możemy wyróżnić następujące objawy:
  • silny przymus kupowania rzeczy, lub zaciągania kredytów
  • kupowanie rzeczy znacznie droższych niż początkowo zakładaliśmy
  • kupowanie zdecydowanie większej ilości niż jest nam potrzebna
  • kupowanie zbyt dużych ilości jedzenia, którego nie jesteśmy w stanie zużyć
  • uczucie przygnębienia, niezadowolenia, złości w sytuacjach, kiedy z różnych względów nie możemy dokonać zakupu
  • często nieudane próby powstrzymania się od niepotrzebnych zakupów
  • ograniczenie sposobów spędzania czasu wolnego do aktywności związanych z planowaniem zakupów, spędzaniem dużej ilości czasu wolnego w centrach handlowych, czy ciucholandach
  • kontynuowanie niepotrzebnych zakupów pomimo widocznych kłopotów jakie za sobą niosą ( rosnące zadłużenie, konflikty w związkach)
Wskazówki dla osób, które same chciałyby poradzić sobie z przymusem kupowania:
  • planowanie zakupów i robienie listy zakupów najlepiej razem z partnerem
  • robienie zakupów z osobą, która pomoże nam zahamować impulsywne zakupy
  • zabieranie ze sobą wyliczonej ilości gotówki
  • omijanie wyprzedaży, promocji i centrów handlowych
  • znalezienie innych zainteresowań niż robienie zakupów
  • unikanie szybkich kredytów
  • unikanie płatności kartami kredytowymi
ZAPAMIĘTAJ:
  • powstrzymywanie się od zakupów będzie niosło na początku nieprzyjemne dolegliwości, które z czasem miną
  • szybkie efekty są zwykle marne, na dobre rezultaty trzeba zapracować
  • po okresie zadowolenia i poczucia sukcesu przychodzi zniechęcenie i przygnębienie (to normalne)
  • po czasie przychodzi chęć wrócenia do niekontrolowanych zakupów, ale to również mija z czasem
  • postanowienie o zmianie najlepiej zacząć natychmiast
  • wyznacz konkretny cel i czas jego realizacji najlepiej pisemnie to bardziej motywuje
  • działaj metoda małych kroków
  • poinformuj bliskich o swoich zamiarach i proś o wsparcie.
Jeśli nie jesteś pewny czy sobie poradzisz sam możesz skorzystać z pomocy psychoterapeuty.
Profesjonalną pomoc można uzyskać pod numerem telefonu: 801 889 880
czynny codziennie od 17.00 do 22.00
Więcej informacji na stronie: www.uzaleznieniabehawioralne.pl

środa, 26 lutego 2014

Jak odłożyć parę groszy

Jak odłożyć parę groszy, skoro ledwo wiążę koniec z końcem, ledwo do wypłaty wystarcza, a czasem muszę pożyczyć aby mieć za co chleb kupić. Bardzo często słyszymy takie wypowiedzi, zresztą sama używałam takich tekstów bardzo często. Niestety mając długi człowiek nawet nie myśli o tym, że mógłby cokolwiek odłożyć. Dopóki próbowałam odkładać jakieś pieniądze i trzymałam je w domu to faktycznie brakowało mi na koniec miesiąca i nie było o czym myśleć. Przeczytałam parę ciekawych książek na temat finansów i zaczęłam próbować sposobów o których pisali autorzy i o dziwo to działa. W jednym z następnych postów postaram się umieścić linki do książek, które przeczytałam i dały mi motywację do działania. Wszyscy piszą o tym żeby najpierw płacić sobie około 10% twoich dochodów powinno być płacone na osobne konto. No cóż mając długi wydawało mi się to nierealne, ale nagle zaczęłam zmieniać swoje myślenie i postanowiłam spróbować skoro tyle osób tak twierdzi to coś w tym musi być. W momencie kiedy otrzymałam pensję otwarłam konto oszczędnościowe z którego raz w miesiącu mogę bez opłat wyjąć pieniądze, ale postanowiłam że tego nie zrobię i przelałam 5% moich dochodów, gdyż więcej wydawało mi się niemożliwym. Oprócz tego zaplanowałam budżet domowy tzn wypisałam wszystkie przychody a w drugiej kolumnie najpierw podstawowe opłaty potem doliczyłam opłaty za samochód, na środki czystości i ubrania oraz na szkołę dla dzieci. Wszystkie wydatki roczne podzieliłam na miesiące i w ten sposób łatwiej było mi odkładać  mniejsze kwoty do koperty. Trzeba być bardzo konsekwentnym i nie wybierać odłożonych pieniędzy. Owszem zdarza mi się zrobić przesunięcie jakiejś kwoty z danego miesiąca do innej kategorii ale zaraz jak otrzymuję pensje pieniądze wracają na swoje miejsce. Gdy pieniądze były odłożone w dniu wypłaty po kilku dniach o nich już nie myślałam i o dziwo wystarczyło mi to co miałam. Od tego czasu regularnie odkładałam 5% moich dochodów, nie było to wiele ale po kilku miesiącach uzbierała się pewna sumka do tego dołożyłam kolejny eksperyment. Chodząc na zakupy odkładałam resztę, która zostawała po zaokrągleniu do pełnej złotówki nie było to wiele, ale dokładając do tamtych pieniędzy to też nie było mało przynajmniej jak dla mnie. Pomyślałam sobie, że przecież za korzystanie z karty kredytowej płacę już odsetki, więc wyjęłam te pieniądze i spłaciłam kartę do kwoty za którą do 52 dni nie płacę odsetek. Może powinnam była odkładać dalej ale dla mnie spłata wszystkich długów była priorytetem. Tak więc zmniejszyła mi się odłożona kwota, ale w ten sposób zyskałam odsetki, którymi mogłam spłacać następny dług. 

niedziela, 23 lutego 2014

Jak oszczędzać na zakupach

Zakupy to chyba jeden z największych wydatków. Przecież kupujemy jedzenie, środki czystości, ubrania i wiele innych. W jaki sposób kupuje aby trochę grosza zaoszczędzić? Podstawowe zakupy żywnościowe jak już wcześniej pisałam  staram się kupować hurtowo, oczywiście chodzi tu o takie produkty, które mogą być przechowywane przez długi okres czasu, bo nie sztuką jest kupić coś tanio bo jest w niższej cenie a potem to wyrzucić bo zdąży się zepsuć. Przede wszystkim nie kupuję gotowego jedzenia bo ono jest przede wszystkim niezdrowe a często również zdecydowanie droższe. Nie chodzę do restauracji czy kawiarni bo to również duży uszczerbek dla budżetu domowego, owszem kilka razy w roku robimy sobie takie święta i albo idziemy do kawiarni, albo do restauracji, albo po prostu do McDonalda co uwielbiają nasze dzieciaki. Nie chodzi przecież o to żeby sknerować tylko zdroworozsądkowo oszczędzać. Staram się najpierw zrobić jadłospis na cały miesiąc lub na tydzień i potem według tego robię listę zakupów. Oszczędzam w ten sposób na tym, że nie kupuję zbędnych rzeczy a przy tym oszczędzam czas. Mam pod ręką kartkę lub w telefonie zapisuje produkty, które mi się kończą i przy najbliższych zakupach wkładam je do koszyka w ten sposób nie muszę wracać do sklepu po jedną rzecz, której akurat zapomniałam. Nie kupuję w małych osiedlowych sklepikach, bo niestety tam jest zdecydowanie drożej. Owszem wiem, ze to jest zabójstwo dla małych firm rodzinnych ale dając im zarobić zabijam swoje gospodarstwo domowe. Staram się nie wyrzucać jedzenia. Zawsze można wykorzystać efektywnie produkty, które mogłoby się wydawać że do niczego się nie nadają ale o tym w innym razem. Staram się unikać kupowania warzyw, owoców, mięsa czy wędlin w poniedziałki bo jest zdecydowanie większe prawdopodobieństwo że są już sprzed weekendu i nie można ich dłużej przechowywać, a przecież często jest tak, że nie zużywamy jedzenia w dniu jego zakupu. Środki czystości kupuję z reguły w promocjach kupuję wtedy zdecydowanie więcej. Dla przykładu proszek Persil w małym opakowaniu 600 gram kosztuje ok 6,50 zł, a ja w promocji płacę za kilo ok 6 zł wprawdzie są to najczęściej opakowania po około 6 kilogramów, ale biorąc pod uwagę to że proszek może długo leżeć to oszczędzam dość sporą sumkę. Kupuję także najczęściej koncentraty płynów,  Bardzo ważna uwaga na koniec - stosujmy się do podanego na opakowaniu dozowania, bardzo często słyszę, że ludzie dają proszku na oko a czy ktoś sprawdzał jak bardzo może się różnić ilość podana na oko od zalecanej? Może warto to sprawdzić.

środa, 19 lutego 2014

Jak wyjść z długów?

To pytanie jakiś czas temu nie dawało mi spać po nocach. Owszem najlepszym sposobem jest znaleźć dodatkową pracę i wtedy nie ma problemu. Cóż jednak robić gdy nie ma możliwości podjęcia dodatkowej pracy? W programie " Pogotowie rachunkowe" podstawową pomocą było wyszukiwanie co dane osoby potrafią robić, i pomóc im znaleźć dodatkową pracę. Niestety nawet osoby, które mogą więcej pracować to nie zawsze chcą robić tego kosztem rodziny. Pracując 8 godzin dziennie do tego doliczając czas na dojazdy, zakupy czy inne czynności domowe nie mamy zbyt wiele czasu aby móc spędzić go z rodziną. Dlatego moje podstawowe zasady aby wyjść z długów to było szukanie oszczędności na prądzie i wodzie, gotowanie w domu często gotuję posiłki tak, abym mogła mieć na następny dzień wtedy też oszczędzam na gazie, są to wprawdzie grosze, ale jak mówi przysłowie "grosz do grosza i uzbiera się kokosza", zakupy takich artykułów jak mąka, cukier czy inne artykuły, które mogą być dość długo przechowywane staram się robić hurtowo jeśli jest taka możliwość czy w promocjach, na tym udaje mi się  zaoszczędzić całkiem spora sumkę. W ten sposób udaje mi się zaoszczędzić trochę grosza, który od razu wędruje do słoika a potem na konto oszczędnościowe. Tak teraz sobie pomyślisz, że na koniec miesiąca brakuje i trzeba wyjąć, nie nie trzeba jak uznasz, że tych pieniędzy nie ma to ich nie wyjmiesz ale tu trzeba być bardzo konsekwentnym.
Ale może wróćmy do tematu jak wyjść z długów, jest to trudne ale da się. Przede wszystkim jak już pisałam we wcześniejszych postach to najpierw trzeba przestać się zadłużać, zrobić wszystko aby starczyło pieniędzy do końca miesiąca. Jeśli masz długi a na przykład palisz to najlepszym i najszybszym sposobem uporania się z długami jest rzucenie palenia. Jeśli przeliczymy ilość wypalanych paczek papierosów w miesiącu i przemnożymy przez jej cenę to okaże się, że pieniądze, które mamy wydać na papierosy są w stanie spłacić przynajmniej jedną ratę. Ja niestety nie miałam tak łatwo bo nie miałam z czego zrezygnować.
Ale zaczęłam od tego, że raty kredytu czy pożyczki zaokrąglałam do pełnych 10 lub 100 złotych. W ten sposób spłacałam długi szybciej. Jeszcze jednym pomysłem dzięki któremu szybko mogłam wyjść z długów było spłacanie w pierwszej kolejności długów największych bo tam były największe odsetki a w wielu bankach jest tak, że jeśli spłaci się wcześniej to bank zwraca część odsetek, ale niestety nie wszystkie banki tak działają, dlatego bardzo ważnym jest aby czytać uważnie umowy. Potem kwota która była na zapłacenie raty wpłacałam dodatkowo na następny kredyt. Natomiast w pewnym momencie wydawało mi się że już jestem na prostej drodze aby wyjść z kłopotu, życie sprawiło nam psikusa i dostałam wypłatę niższa o 30% była to tragedia dla nas no ale cóż postanowiłam, że dam rady i że te pieniądze muszą mi wystarczyć do następnej wypłaty. Jaka była moja radość gdy mi się udało, Ale już po dwóch miesiącach jak sytuacja się ustabilizowała to miałam pomysł jak spłacić resztę. Więc tak: w dniu wypłaty odłożyłam na konto oszczędnościowe kwotę, o którą miałam wcześniej niższy zarobek i tak robiłam przez kilka miesięcy, co dało mi dość pokaźną sumę, którą mogłam przeznaczyć na całkowita spłatę karty kredytowej. W ten oto sposób wyszłam z długów. Nie sposób opisać wszystko na blogu, gdyż każda sytuacja jest inna, więc jeśli masz problem i nie wiesz jak z niego wyjść pisz do mnie. Odpowiem i jeśli będzie taka potrzeba pomogę opracować plan wyjścia z zadłużenia.
Polecam tę publikację ona też mi pomogła:
http://www.zlotemysli.pl/latwanaukaprzezebooka,1/prod/6611/inwestuj-we-wlasny-dlug-slawomir-sniegocki.html

wtorek, 11 lutego 2014

Jak zaoszczędzić na prądzie?

   Ceny prądu w stosunku do naszych zarobków są jedne z najwyższych w Europie. Bardzo często słyszymy ostatnio w reklamach o zmianach dostawcy energii, ale według mnie jak na razie to nie ma sensu. Dlaczego?
No więc sprawdzałam wiele możliwości, ale wychodzi na to że oferta Tauronu bo z niego korzystam jest jedną z optymalnych dla mnie opcji.
Po sprawdzeniu kilku ofert okazało się, że jeśli cena za kilowatogodzinę jest niższa to opłaty przesyłowe są wyższe itp. więc suma summarum ogólny rachunek nie uległ zmianie. Cóż zatem zrobiłam?
Z racji tego, że jesteśmy sześcioosobową rodziną to nasze zużycie prądu było bardzo wysokie, więc najpierw zdecydowałam się na zmianę taryfy z G 11 na taryfę G 12 - oznacza to zmianę z taryfy całodobowej na taryfę
dzień - noc. W ciągu dnia cena prądu jest wyższa natomiast w ciągu nocy niższa, mało tego niższa stawka za prąd obowiązuje w godzinach od 22" do 6" rano, i w ciągu dnia od 13" do 15". W jaki sposób dało mi to oszczędności? Już tłumaczę - pralkę, zmywarkę, czy bojler załączam o godzinie 22", w tej chwili większość sprzętów sama się wyłącza, więc nie ma problemu. Natomiast w ciągu dnia od godziny 13" do 15" można również wykorzystać na prasowanie, odkurzanie czy wiele innych czynności, które zużywają dużo prądu. Owszem zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób w tym czasie jest w pracy, ale mnie to na przykład odpowiada. Kolejna rzeczą jaką zrobiłam był zakup programatora czasowego który jest podłączony do prądu i do niego mam załączony bojler (bo to w naszym domu zabiera najwięcej pieniędzy), zaprogramowałam go według naszych potrzeb, i zyskałam na tym dosyć dużo kasy. W przedpokoju zamontowałam do żarówki czujnik ruchu i światło niepotrzebnie nie świeci się całymi dniami. Przestałam używać czajnika bezprzewodowego, chyba że bardzo się spieszę, ale na popołudniową kawę warto zagrzać wody w zwykłym czajniku, gdyż czajnik bezprzewodowy jest jednym z największych pożeraczy energii. Uważam, ze warto chwile dłużej poczekać na zagotowanie wody a przy tym zaoszczędzić parę groszy. W czasie kiedy czekam na zagotowanie wody mogę na przykład opróżnić zmywarkę czy przetrzeć blaty. Dla wyeliminowania trybu czuwania kupiłam również listwy zasilające do których jest łatwy dostęp i kiedy nie używam pewnych sprzętów wyłączam zasilacz. Wydawałoby się, że sprzęty włączone w stan czuwania prawie nic nie pobierają, ale może dla uświadomienia ile może się z takich drobiazgów uzbierać podam taki przykład:
Wieża o mocy 30 W włączona przez 2 godziny zużywa :
0,03W * 2 h = 0,06 kWh
Natomiast w trybie stand by zużywa 20 W w ciągu 22 godzin więc mamy:
0,02 W * 22 h = 0,44 kWh
Różnicę widać gołym okiem.
Moim zdaniem warto więc wyłączać niepotrzebne sprzęty.
Zakupiłam kiedyś miernik kosztów zużycia energii i sprawdziłam prawie wszystkie sprzęty, warto było bo wtedy uświadomiłam sobie ile pieniędzy daję firmie energetycznej, które spokojnie mogą zostać w moim portfelu. Następnie wymieniłam wszystkie zwykłe żarówki na energooszczędne po co mam zużywać 100 W jak mogę mieć takie samo światło za 18 W jaka różnica?
Szczególnie jeśli tak jak my lubisz mieć jasno w domu i mamy żyrandole na 3 lub 4 żarówki to różnica jest ogromna.
Warto również zmniejszyć koszty zużycia prądu załączają pralkę czy zmywarkę wypełnioną po brzegi a nie piorąc np.: jedne spodnie.



poniedziałek, 3 lutego 2014

Jak zaoszczędzić na wodzie?

   Mało kto zastanawia się nad tym, że na wodzie można zaoszczędzić. Cóż ceny wody nie jesteśmy w stanie zmienić, ale możemy zdecydowanie zmniejszyć jej zużycie i wcale nie chodzi o to żeby się nie myć czy nie podlewać kwiatków. Jak więc możemy zaoszczędzić trochę grosza zużywając mniej wody?
   Zapewne większość osób czytających moje porady powie no tak można zamiast kąpieli wziąć prysznic, i to jest prawda. Lejąc pełną wannę wody zużywamy średnio ok 150 - 200 litrów wody w zależności od wielkości wanny, natomiast biorąc prysznic około 10 minut zużywamy ok 80 litrów wody, ja jednak nauczyłam moich członków rodziny, aby zatrzymywać wodę podczas mydlenia ciała, co daje kolejne co najmniej 10 litrów wody, mogłoby się wydawać że jest to niewiele, jednak licząc to w skali roku i na wszystkich członków rodziny uzbiera się kolejne kilka kubików. Tak samo jest z myciem zębów czy goleniem się, również zakręcanie wody pomaga nam zaoszczędzić kilka złotych. Kolejną rzeczą w moim przypadku było założenie perlatora i sprawdzenie uszczelek. Wprawdzie gdy kapie nam woda z kranu to wydaje nam się, że przecież po kropelce to nie uzbiera się dużo, ale proponuję to sprawdzić podstawiając miskę, można się mocno zdziwić ile się tego uzbiera. Jeszcze dość dużo możemy zaoszczędzić na wodzie w toalecie, wymieniając spłuczkę na dwukomorową, która w zależności od potrzeby uwalnia nam 3 lub 6 litrów. Jeśli jednak z różnych względów nie możemy wymienić spłuczki to włóżmy do niej napełnioną butelkę z dwulitrowego napoju wypełnioną wodą, wtedy za każdym razem podczas spłukiwania znowu zaoszczędzimy wodę. Warto także kupić zmywarkę, szczególnie w większych rodzinach zaoszczędzimy wtedy pieniądze i czas, który musimy poświęcić na zmywanie. W naszej rodzinie był to koszt prawie godziny, którą teraz możemy poświęcić na gry i zabawy z dziećmi czy też na inne przyjemności, bo przecież nie tylko pieniądze są ważne. Jeszcze jedna rzecz, która może pomóc nam w oszczędzaniu wody to jest pralka, pamiętajmy że nie zawsze ubrania są tak brudne, że trzeba nastawiać pranie wstępne bez tego można obejść się dosyć często, ale również jeśli są to lekko zabrudzone rzeczy to wystarczy również obniżyć temperaturę prania zaoszczędzimy wtedy nie tylko na wodzie ale również na prądzie.
W następnej części o tym jak oszczędzam na prądzie.

sobota, 1 lutego 2014

Oszczędzanie - jak to się zaczęło cz.2

Oszczędności nie mielimy żadnych, okazało się że jestem chora i nie mogę podjąć pracy, ale dostałam rentę, świadomość tego że nie mogę pracować trochę mnie podłamała, mimo to poszłam do pracy ale niestety po 8 miesiącach musiałam jednak zrezygnować gdyż stan zdrowia nie pozwalał na wykonywanie wielu czynności. No i cóż można było zrobić? Na szczęście mąż dostał pracę, ale niestety za najniższą krajową jak na utrzymanie 6 osób to dalej oznaczało pogrążanie się w długi.
Wpadłam jednak na genialny pomysł przynajmniej jak dla mnie, nie mogąc zwiększyć swoich dochodów, i nie chcąc zaciągać kolejnych pożyczek zaczęłam od tego, że rachunki płaciłam co drugi miesiąc wprawdzie to także generowało długi ale o wiele mniejsze gdyż na media bardzo często odsetki są liczone dopiero po ok 30 dniach zadłużenia, prąd wiedziałam że mogą wyłączyć, gdy będzie niezapłacony więc wpłacałam połowę rachunku. Priorytetem było dla mnie spłata kredytu w banku i to jak najszybciej, jeśli nie było w umowie zaznaczone że pobierają prowizję od wcześniejszej spłaty to zawsze starałam się parę groszy nadpłacić jeśli tylko było to możliwe. Zawsze najpierw spłacałam raty a potem rachunki i oczywiście nie mogło zabraknąć na chleb nigdy sobie nie wyobrażałam jak można nie dać dzieciom jeść. Na pewno nie miały wszystkiego co chciały, ale też nigdy nie było sytuacji żebyśmy nie mieli co jeść. Mogło być skromnie ale musiało być. Co do rachunków to nie płacąc w danym miesiącu trzeba być bardzo skrupulatnym i nie można zapomnieć w kolejnym że trzeba go zapłacić. W ten sposób spłaciłam kredyt, i zaczęłam korzystać z kart kredytowych, które dawały ok 50 dni bez odsetek i w ten sposób miałam darmowy kredyt, ale zawsze starałam się pamiętać o tym żeby w terminie go spłacać i nigdy nie wybierać z tej karty pieniędzy, bo to jest jeszcze droższe od pożyczek. Ciągle prowadziłam rachunki, ale nigdy nie myślałam o oszczędzaniu bo i z czego. Kolejnym punktem było szukanie oszczędności w zużyciu wody czy prądu i o tym w kolejnej części. https://za10groszy.pl/start/530508600/index.html

piątek, 31 stycznia 2014

Oszczędzanie - jak to się zaczęło cz 1.

Oszczędzanie to bardzo trudny temat, szczególnie dla osób o bardzo niskich dochodach. Mnie samej bardzo długo się wydawało, że mając dochód na osobę ok. 500 złotych i bardzo wysokie opłaty, jest niemożliwym abym cokolwiek zaoszczędziła. Niestety przez całe lata mało tego, że żyłam z kartką i ołówkiem w ręku, to jeszcze nie mogłam związać końca z końcem, wydatki jakby się ciągle mnożyły, więc aby cokolwiek kupić trzeba było brać kredyt. Mało tego początkowo niskich dochodach nie było możliwości zaciągnięcia pożyczki w banku, więc pożyczyliśmy pieniądze w jednej z firm pożyczkowych, ale jak się okazało trzeba było spłacić ok 70 % więcej. Prowadziliśmy działalność gospodarczą, co wiązało się z ogromnymi opłatami, ciągle braliśmy pieniądze do życia z utargów, a towar był brany na krechę. Wpadaliśmy w coraz większe długi, ale baliśmy się czegokolwiek zmieniać. W końcu przyszedł czas na zmianę decyzji i po pierwsze rejestracja w urzędzie pracy co dało nam bardzo niski ale stały dochód wreszcie wiedziałam czym dysponuję, ale niestety dochód, który wtedy mieliśmy niestety nie wystarczał na podstawowe opłaty i na jedzenie. Wtedy postanowiłam, że nie będziemy brać żadnych więcej kredytów czy pożyczek, bo przecież to generuje coraz większe długi. Najgorszą rzeczą jaką robi wiele osób to jest zaciągnięcie kolejnego kredytu na spłatę poprzednich kredytów czy pożyczek. Ja wpadłam na inny pomysł, który wprawdzie nie jest najlepszym wyjściem, ale przynajmniej nie obciążał mnie dodatkowymi wysokimi odsetkami. O tym jak się to wszystko toczyło dalej w najbliższym czasie.

Finanse

Na tej stronie chciałabym zamieszczać różne porady jak radzić sobie z finansami. Bardzo często moi znajomi narzekają, że na nic ich nie stać, że nie mają na podstawowe rachunki, czy też popadają w coraz to większe długi. No cóż muszę powiedzieć, że sama mam bardzo niski dochód, ale z racji tego, że bardzo nie lubię narzekać, to doszłam do wniosku, że trzeba jakoś żyć. Oczywiście nie mam zamiaru wegetować, ale też nie muszę mieć wszystkiego, a już na pewno nie od razu. Systematycznie będę starała się pisać o tym jak sobie radzę, jak staramy się oszczędzać i na czym. Zapraszam więc do zaglądania na mojego bloga. Proszę również o komentarze i pytania. http://www.zlotemysli.pl/latwanaukaprzezebooka,1/prod/6611/inwestuj-we-wlasny-dlug-slawomir-sniegocki.html